Po tym jak za trzy miesiące Adam Bodnar opuści funkcję RPO za sprawą wyroku Trybunału Julii Przyłębskiej zamilknie ostatni głos upominający się o prawa tych, którzy nie cieszą się sympatią obecnej władzy. To ustępujący RPO podnosił sprawy osób z niepełnosprawnościami, ofiar policyjnej przemocy czy przetrzymywanych latami bez wyroków w Aresztach Śledczych. Był tym kim powinien być – rzecznikiem obywatelek i obywateli niekłaniającym się rządzącym, kim by oni nie byli.

Czeka nas istotna instytucjonalna pustka lub powołanie na to stanowisko kogoś kto będzie dbał o dobre samopoczucie koalicji rządzącej, zaś działania rzecznicze i ochronne pozorował. Jestem przekonany, że Adam Bodnar sobie poradzi i w życiu społeczno – politycznym znajdzie takie miejsce, w którym kapitał sympatii i szacunku jakie przez lata pełnienia funkcji RPO uzbierał dobrze wykorzysta.

W gorszej sytuacji jesteśmy my wszyscy, bo raczej przez następne kilka lat nie będzie na tym stanowisku osoby upominającej się o zagwarantowane nam prawa i niezgadzającej się na ich ograniczanie pod jakimkolwiek pretekstem.

Przeczytaj też