Miała być oaza wolności słowa dzielnie stawiająca odpór Facebookowi czy Twitterowi, jest banowanie za aktywność w innych serwisach.

Na portalu Tomasz Sakiewicz zarejestrowałem się tuż po jego uruchomieniu – ogromnie mnie ciekawiło jak wydawca prawicowej prasy poradzi sobie z tak poważnym przedsięwzięciem. Tak jak można było się spodziewać niemal wszystko poszło nie tak. Serwis okazał się być najeżony błędami, nie wytrzymał zainteresowania, a na dodatek tak fatalnie go zabezpieczono, że trzykrotnie osoby z zewnątrz pobrały jego bazę danych.

Z uwagą i rosnącym rozbawieniem przyglądałem się temu co się tam dzieje; twórcy absolutnie nie zdołali zapanować nad swoim dziełem. Albiclę opanowały trolle i fake konta, serwis szybko zalało całkowite szambo.

Nie napisałem w dziele redaktora „Gazety Polskiej” ani słowa, nie ustawiłem ani zdjęcia profilowego, ani tego w tle. Podałem za to prawdziwe imię i nazwisko. Zaskoczył mnie zatem ban. Wynikał o najpewniej z opinii, którą wyraziłem w jednej z dyskusji na Twitterze.

Przypomniałem, że Facebook ma za sobą 15 lat ciągłego rozwoju, startował jako narzędzie dostępne tylko dla kilku amerykańskich uniwersytetów. Testował różne funkcje, przystosowywał się do rosnącego zainteresowania, a i dziś od czasu do czasu przytrafiają mu się błędy czy braki w dostępności. Ktokolwiek sądził, że w ciągu dwóch miesięcy, dzięki bezpłatnej pracy 30 osób uda się uruchomić jego w pełni funkcjonalny odpowiednik zwyczajnie bujał w obłokach.

Czeka nas dyskusja o uregulowaniach mediów społecznościowych w kontekście wolności słowa, choć raczej nie taka jakiej spodziewa się prawica. Po aferze Cambridge Analityca, a teraz podżeganiu przez byłego prezydenta USA do przemocy, co doprowadziło do regularnych zamieszek i śmierci pięciu osób, jasnym jest, że muszą istnieć jakieś granice. Nie dotyczą one tylko polityków, którzy na gniewie i pogardzie budują swój kapitał polityczny, lecz również korporacji, takich jak Facebook, Twitter, Google czy Apple. Jeśli tego nie uczynimy czeka nas bardzo ponura przyszłość

Przeczytaj też